KŁÓTNIA
Teraz to ja musnęłam jego usta, lecz ktoś nam to piękna chwilę przerwał..
- Zostawiłaś mnie dla niego?!?!? To jakiś dupek, mówiłaś, że nic do niego nie czujesz!! - tak, to mój były-Jack.. - Ty jesteś jakas poje**** ! - zaczął mnie wyzywać.
-mógłbyś się tak do niej nie wyrażać?? Już chyba nie jest twoją dziewczyna, nie musi ci się tłumaczyć! - Max zaczął mnie bronić.
Nagle zza Jacka wyłoniła się Elizabeth, ona..płakała! Przesadnie i sztucznie. Elizabeth była blondynką (co do tego czy naturalną, były wątpliwości, bo chodziły plotki, że ona się po prostu farbuje) o jasnej cerze, ale teraz miała na twarzy trochę rozmazany makijaż - ona nakłada go jak dla mnie za dużo. Wytarła chusteczką rozmazany tusz pod oczami i starała się go jak najbardziej poprawić. Poprawiła także swoje intensywnie czerwone usta szminką, choć były w nienaruszonym stanie. Popatrzyłam na Maxa, jego oczy były zaniepokojone, twarz zdziwiona. Może tylko ja widziałam udawanie w jej zachowaniu. Ruszyłam głową w jej stronę, pokazując mu, że może do niej podejść. Rzuciła mu się na szyję, ja się wściekłam. Max delikatnie ją odsunął. Widziałam, że czuła się urażona i upokorzona, ale po chwili tylko poprawiła swoje blond włosy z dumą jakby nic się nie stało. Wypuściłam powietrze czując lekką ulgę. Nie wiem po co ona go w ogóle dotykała! Max powiedział jej, żeby się uspokoiła. Stwierdziłam, że muszę mu zaufać i podeszłam do Jacka. Tym samym odeszłam od Maxa i Elizabeth - nie wiem czy dobrze zrobiłam.. Jack był wysoki, miał brązowe, krótkie włosy, w zimę niemal czarne, a w lato trochę rude. Dlatego, że jest wiosna, już włosy mu przechodziły z brązu w bardziej rudy odcień. Skóra była już opalona.
- jesteście razem? - zapytałam.
- jasne, że nie! Jak ona go kocha, a ja...
- no ty co?!? - wściekłam się, bo już znałam odpowiedź.
- kocham cię! - krzyknął mi w twarz, czułam że niestety, ale to prawda.
- przecież poje**** jestem!! - jak zwykle zaczęłam się kłócić.
- wiesz jak to jest, gdy widzisz jak osoba, którą kochasz całuje sie z innym!! Ty mnie oszukałaś!!! Wykorzystałaś! - źle się poczułam.
- powiedzieć ci jak to było!?!?
- no dawaj, zaskocz mnie!
- kiedy on zaczął chodzić z Elizabeth, to było inaczej jak spotykał się z innymi dziewczynami. - zaczęłam mój monolog. Chciałam choć trochę zdjąć z siebie winę. Razem z mówieniem jak zawsze gestykulowałam rękami. - Czułam, że to nie już takie dziecinne chodzenie. Nie podobało mi się to. Nigdy tak nie było, byłam...zazdrosna. Ona była ładna, taka miła dla niego. Aż mi się niedobrze robiło jak o niej gadał. Wkurzało mnie to uczucie już. Stwierdziłam, że muszę o nim zapomnieć, to tylko moj przyjaciel, tak sobie mówiłam. No i przypomniałam sobie, że rok temu podobałeś mi się. Bardzo cię też lubiłam i niedawno w butelkę jak graliśmy powiedziałeś, że coś do mnie czujesz. Myślałam, że mi to pomoże. Że uczucie do Maxa to tylko złudzenie, ale byłam nadal o niego zazdrosna. Próbowałam być z tobą szczęśliwa, ale jakoś nie umiałam. Przepraszam.. - poczułam, że rzeczywiście jestem winna. - ale ja cię naprawdę bardzo lubiłam! Jaa..nie wiem.. - zaczęłam się jąkać.
- ahaa.. Kur** musiałem się w tobie zakochać?? Już ta beksa Elizabeth jest lepsza!!
- to moja wina, że nie wiedziałam co czuję?? Sam wiesz, że serce, no..nie wybiera! Kurde, daj mi być szczęśliwą!
- bo ze mną nie byłaś. - odpowiedział szybko, mówił to tak jakby chciał się kłócić, ale w jego głosie i po jego twarzy widać było ból.
- ojej, to trudne, ale byłeś naprawdę ..noo..dobrym chłopakiem! Ale lepiej zapomnij o mnie..przepraszam. - powiedziałam poważnie.
- Jak?? Jak mam o tobie zapomnieć?!?!? Jak ja cię do cholery kocham!! - powiedział to, a właściwie krzyknął, po czym mocno chwycił moją twarz w ręce i pocałowałJ eszcze rok temu marzyłam o tym, jak niedawno chodziliśmy - też, bo myślałam, że się dzięki temu znowu w nim zakocham. Prawie się tak stało teraz! Jego pocałunek był taki namiętny. Taki jakby stęskniony za czymś.I dopiero po chwili zyskując przytomność i siłę w rękach odpechnęłam jego tors razem z umięśnionym ciałęm.
- nie! Nie zauważyłeś, że jestem z kimś innym!?!? - krzyknęłam - czemu tego nie zrobiłeś jak chodziliśmy? - zapytałam już spokojniej. Obróciłam twarz, bo usłyszałam czyjeś kroki. Koło mnie stał Max.
Jeśli przeczytałeś/łaś bardzo pomożesz, jeśli zostawisz po sobie ślad - komentarz ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz