POCAŁUNEK
Siedzieliśmy na ławce w Hotham Park, w mojej miejscowości, czyli Bognor Regis, w Wielkiej Brytanii. Byliśmy w takim miejscu, gdzie nikogo prócz nas nie było, bo mało kto znał zakątek tego wielkiego parku. To było nasze ulubione miejsce - moje i mojego towarzysza, czyli Maxa. To jest mój przyjaciel od 8 lat (od kiedy sie tu wprowadziłam, czyli gdy miałam 8 lat) oraz od tygodnia chłopak. Nigdy bym nie pomyślała, że my będziemy parą! Ale okazało się, że coś do niego czuję miesiąc temu, gdy zaczął się spotykać z taką Elizabeth. Ja stwierdziłam, że nie mogę się użalać i się oszukiwałam, że on nie jest dla mnie taki ważny. Wtedy pojawił się Jack. Chodziłam z nim. Lecz ciągle ja i Max byliśmy o siebie zazdrośni. Dlaczego? Zawsze przeczyliśmy temu, że coś nas może łączyć innego niż przyjaźń. Żadnemu z nas w tych związkach nie było dobrze. I tak to sie stało, że teraz chodzimy, jest nam bardzo dobrze, przynajmniej mi.. Ale trzeba było sie przyzwyczaić, w końcu 8 lat przyjaźni, a tu nagle takie coś.. Max był zawsze trochę tajemniczy, chyba nie romantyczny.. Tak sądziłam. Okey, już wam trochę opowiedziałam, wróćmy do teraz, do ławki w parku.. Jak to w Anglii prawie ciągle zimny wiatr wieje, ale zimno mi nie było, miałam kurtkę jeansową i legginsy, zresztą słońce świeciło i byłam po prostu przyzwyczajona to takiej pogody. Miałam włosy spięte w kucyk, bo tak to bym normalnie widzieć nie mogła. Ale oczywiście moja grzywka ciągle mi latała przed twarzą, a spiąć jej nie mogłam. Max patrzył mi się w oczy i po chwili powiedział:
-Potrzymaj tą swoją grzywkę-złapałam ją i trzymałam koło ucha, tak by włosy nie mogły mi zasłonić twarzy-i zamknij oczy, nie wolno ci puszczać grzywki-powiedział.
-okey-odpowiedziałam i powieki powoli mi opadły. Dziwne, ciekawe co on chce zrobić... Coś mi dać? Wolałabym chyba nie..jestem trochę nieśmiała w takich sprawach. Zastanawiałam sie chwilę, ale w podświadomości chciałam najbardziej tego, co właśnie zrobił... Lekko dotknął ustami moje usta i złamałam obietnicę, bo puściłam kosmyk włosów i położyłam ręce na jego szyi, potem na policzkach, miał taką gładką skórę, ale wtedy w ogóle o tym nie myślałam. Całowaliśmy się, mój 1 prawdziwy pocałunek! Nie taki jak w butelce, że jakiegoś kumpla masz pocałować przez ułamek sekundy, nie! To było coś innego, oboje tego chcieliśmy i oboje to czuliśmy.. To była magiczna chwila, ale jak każda sie skończyła. Po woli oddalił sie od mojej twarzy.
- to było... - zaczęłam zszokowana.
- fajne, a nawet bardzo fajne, znaczy dla mnie... - trochę się zawstydził.
- noo..dla mnie też.
- mm, truskawka - oblizał usta, miałam na ustach truskawkową pomadkę, uśmiechnęłam się. Potem przyłożył usta do mojego ucha i wypowiedział te piękne 2 słowa-kocham cię-delikatnie, czule i cicho, ale wywołały we mnie burzę, teraz żaden wiatr mi nie przeszkadzał, było mi tak gorąco w środku! Serce waliło mi jak szalone!!
-ja ciebie też kocham, wiesz? - odpowiedziałam także cicho i delikatnie. Teraz to ja musnęłam jego usta, lecz ktoś nam to piękna chwilę przerwał...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz