ZAKUPY
No cóż zgodziłam się, więc poszłam się przygotować. Wzięłam szybki prysznic, Ubrałam się w białe szorty, bo na termometrze było już około 25 stopni. Założyłam jeszcze lekko różową z ombree tunikę z falbankami. Do tego zrobiłam trochę mocniejszy makijaż. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Przez okno widziałam podjeżdżający srebrny Opel Astra Andy'ego - brata Jess. Założyłam, więc już moje balerinki, tym razem w kwiatki granatowo-różowe. Brałam już małą, granatową torebkę, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam.
- No hej to idziesz ślicznotko? - usłyszałam entuzjastyczny głos mojej przyjaciółki.
- To ty jesteś ślicznotką - powiedziałam i pocałowałam Jessicę w policzek. - Hej Andy! - krzyknęłam w stronę auta. Powiedziałam rodzicom, że około 18-19 wrócę i jak coś to mogą dzwonić. I pobiegłam do samochodu.
- Siema laska - przywitał mnie starszy o 4 lata brat Jess. Czyli miał 20 lat. Z cech charakteru i wyglądu w ogóle nie przypominał mojej przyjaciółki. Tylko chyba kształt nosa i czaszki. On miał oczy niebieskie, jak jego ojciec, a włosu blond jak matka. Za to Jess miała odwrotnie-włosy rudo-brązowe kręcone po tacie, a oczy zielona jak mama.
- Weź pokaż choć odrobinę resztek swojej kultury. - upomniała go siostra patrząc na niego krzywo.
- Ty ruda, zaraz pokażę ci co to kultura! Z resztą chcesz jechać? To nie marudź. - odpowiedział jej Andy.
- Nie nazywaj mnie... - nie dokończyła, bo przerwałam jej.
- Nie kłóćcie się, jedziemy? - skierowałam pytanie do kierowcy. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale za to usłyszałam warkot silnika. Atmosfera po napięciu między rodzeństwem szybko się rozluźniła. Całą drogę gadaliśmy, ale głównie słuchaliśmy i śpiewaliśmy różne przeboje puszczane przez Andy'ego w radiu. Mix różnych stylów. Nie robiliśmy tak pierwszy raz. Często jeździmy z Andy'm. Po około pół godzinie byliśmy na miejscu. Wysiadłyśmy, umówiłyśmy się, że zadzwonimy po niego i kierowca odjechał. Weszłyśmy do jasnego centrum handlowego. Jaskrawe nazwy sklepów widniały nad nimi. Na wysokim suficie było pełno lamp równomiernie rozłożonych. Ludzi było pełno wszędzie. W restauracjach, kawiarniach, które były na początku. Stoliki ustawiane jeden obok drugiego. Chciałyśmy ominąć przepychanie się między nimi za wszelką cenę. Skręciłyśmy w lewo, gdzie były sklepy z obuwiem i ubraniami. Weszłyśmy do puerwszego sklepu, gdzie były czapki w stylu full cap,okulary przeciwsłoneczne i biżuteria oraz szale,itd. Oczywiście jak zwykle ja wzięłam najśmieszniejsze okulary i je założyłam. Jess nałożyła na mnie jeszcze różową czapkę i szal i cyknęła mi fotę. Chwilę tam spędziłyśmy, Jessica kupiła bratu okulary przeciwsłoneczne, bo chciał i poszłysmy do dwóch kolejnych sklepów z ciuchami. W jednym były średnie ceny, a w drugim średnie ubrania. Już miałyśmy iść do czwartego z sukienkami letnimi, gdy zobaczyłam w sklepie na przeciwko odwróconego do mnie plecami...
MILE WIDZIANE KOMENTARZE ;***
opowieść jest fajna ale nie fer że tak szybko skończyłaś i nie dodałaś następnego rozdziału
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń